Facebook
Instagram

Śledź z grilla, czy portugalska sardynka?

Śledź z grilla, czy portugalska sardynka?

Zgadzam się, że w wymowie nie brzmi tak zgrabnie jak grillowana portugalska sardynka i tak dumnie jak włoska sardela, ale to w końcu śledź - najbardziej polska ryba, która swoje pierwsze kroki w naszej kuchni „stawiała” już w średniowieczu. Pomimo, że jej spożycie w Polsce regularnie spada na rzecz łososia, dorsza, to nadal niezaprzeczalnie i bezdyskusyjnie stanowi symbol narodowy. Powiedziałbym do tego stopnia, że gdyby naszemu orzełkowi byłoby za ciężko z koroną, to śledź z pewnością wślizgnąłby się na jego miejsce.

Śledź zrośnięty jest z nasza tradycją kulinarną, postną, a nawet korporacyjną - tzw. śledzik wigilijny nie wziął się znikąd: łączy ludzi i kojarzy się z dobrym biesiadowaniem. Przede wszystkim w polskiej kulturze pijackiej to nieodzowny element uszlachetniający konsumpcję wódki. Dzisiejsza młodzież, co prawda, bardziej wymuskana, mająca delikatniejsze gardełka niż nasi ojcowie, którzy w barze zamawiali „setkę”, bez popitki, śledziem również nie gardzi. Setki dawno już nie ma - skąpstwo restauratorów wprowadziło czterdziestki i osiemdziesiątki, ale ku uciesze młodych, ładnych, gładkich i starych zapijaczonych mord śledzia do wódki w naszym kraju nie żałują.

Wracając do tematu, Portugalczycy podobno potrafią przygotwać z dorsza 365 dań w roku. Uważam, że tyle samo wariantów śledzia jesteśmy w stanie przygotować również my mając na uwadze nasz regionalizm, tradycje kulinarne oraz znane metody obróbki tej ryby. Nie będę jednak przytaczał wszystkich przepisów, gdyż szkoda czasu. Celem uproszczenia możemy podzielić sobie przygotowanie śledzia na kilka sposobów, które dają sporo przestrzeni do wymyślenia smacznych dań: solony i suszony (niegdyś populary przysmak nad morzem); wędzony (śledź doskonale się do tego nadaje ze względu na sporą ilość tłuszczy); w zalewie octowej, wcześniej usmażony (mojemu ojcu trzęsą się uszy na myśl o tym daniu); w oleju - klasyk, który ma setki wersji (polecam w oleju lnianym wg mojego przepisu); smażony na maśle - już rzadziej, a szkoda (genialnego można zjeść od kilu dobrych lat w Krakenie na Poznańskiej).

Trzymając się jednak wątku kuchni południowej, chciałbym podzielić się z Wami wersją śledzia z grilla. Uważam, że może bez kompleksów rywalizować z portugalską grillowaną sardynką i powinien wejść na stałe do menu w naszych nadmorskich kurortach, które umówmy się, kulinarnie powoli wstają z kolan, gdyż „Janusz’ nadal woli panierę, fryty i głęboki tłuszcz. Ja też od czasu do czasu, ale nie jest to najlepsza wizytówka.

Składniki dla 1 osoby:

  • 4-5 tuszek śledzia ( surowe, niesolone)
  • jedna cytryna
  • łyżka bułki tartej
  • pół pęczku pietruszki (dwie łyżki)
  • odrobina lubczyku (łyżeczka)
  • łyżka oleju rzepakowego
  • sól
  • pieprz
  • patyczki bambusowe - opcjonalnie

Przygotowanie:

  • Śledzia myjemy, osuszamy dokładnie ręcznikiem papierowym i nacinamy delikatnie nożem z jednej i drugiej strony (po trzy cięcia na stronę), dokładnie solimy i pieprzymy. Następnie smarujemy oliwą i odkładamy na 3-4 minuty.
  • Patyczkiem bambusowym nabijamy śledzia od głowy do ogona wzdłuż grzbietu - ułatwi to obracanie śledzia w trakcie grillowania. Wygodne, ale niekonieczne.
  • Cytrynę należy sparzyć, a następnie zetrzeć drobno skórkę na tarce. Pietruszkę
  • i lubczyk (jeśli macie świeży) kroimy, następnie mieszamy wszystkie składniki: cytrynę, bułkę tartą, pietruszkę i dokładnie posypujemy śledzia z każdej strony tworząc delikatną panierkę.
  • Śledzie układamy na rozgrzanym grillu - trzymamy 3 minuty z każdej strony w zależności od temperatury. Skórka musi być wyraźnie przypieczona, a śledź soczysty w środku. Na koniec można skropić cytryną. Na patelni grillowej również możecie to danie przygotować, choć śledź nie będzie miał tak dymnego posmaku.
  • Jako dodatek do ryby możecie przygotować domowy majonez z chrzanem, czosnkiem, koperkiem i sokiem cytryny (nie jest to konieczne, bo sama ryba jest genialnie smaczna).

Śledz z grilla

Śledź z grilla

Śledź z grilla

Nie dziękujcie, po prostu przygotujcie to danie dla swoich bliskich i sami zobaczycie ich reakcje. Bedą zachwyceni, a dźwięk oblizywanych palców towarzyszyć będzie jeszcze długo po zjedzeniu śledzi. Warto od czasu do czasu zrezygnować z krewetek oraz innych egzotyków i wykorzystać nasze lokalne produkty, których u nas nie brakuje - polscy dostawcy z pewnością będą Wam wdzięczni.

Moja 84 - letnia „bunia” jadła te śledzie jak zła, a wybredna starsza Pani z meblościanką lekarstw i kulą u nogi miała prawo kręcić nosem, mrucząc - co znowu wymyśliłem… Było odwrotnie i uważam to za sukces 🙂 Z resztą sprawdźcie sami.

Smacznego!

Podziel się ze znajomymi:

Brak komentarzy

Napisz komentarz