Śledź. Zawsze zastanawiam się, dlaczego w naszym języku rzeczy smaczne muszą brzmieć mało zjadliwie. „Mr. Haring”, bo o nim mowa, w języku niderlandzkim brzmi już zdecydowanie ładniej. Nie tylko brzmi. Holendrzy na punkcie śledzia maja bzika. Głównie za sprawą Matjasa, za którego daliby się pokroić. No dobrze, ale o co z polskiem śledziem, cz też śledziem a’la matjas? Śledź… to w końcu śledź! O co więc tyle zamieszania? Skąd różnice w nazewnictwie? I co najważniejsze: kto ma racje? 🙂

O tym w dużym skrócie poniżej – a na zakończenie będzie oczywiście przepis. Śledź Matjas to produkt tylko i wyłącznie holenderski. Pochodzi z wód oceanicznych i zanim nazwiemy go Matjasem, wcześniej musi przejść specjalny proces oprawiania, który znają tylko Holendrzy.

Maatjesharing to młody śledź, który nie zdążył jeszcze wejść w oceaniczne życie seksualne. W dosłownym tłumaczeniu dziewica lub prawiczek. Brzmi jak smutna historia, ale taka prawda. Swój najlepszy stosunek odbędzie pieszcząc nasze kubki smakowe. Oryginalny pochodzi tylko i wyłącznie z Holandii i to pozwoli Wam rozwiać wszelkie watpliwości na temat autentyczności produktu. Każdy inny posiadając w nazwie „a’la matjas” nie ma nic wspólnego z tym, który łowi holenderska flota.

Jaka jest różnica, pomiędzy śledziem a Matjasem?

Teoretycznie to ta samam ryba, ale Matjas nie może mieć więcej niż roku. Łowiony jest zanim dokładnie określi się jego płeć. Jest bardzo tłusty, nie musi być moczony w oleju, w kolorystyce różowy i jest mniejszy od dorosłej ryby. Nasz „polski” śledź, ma około dwa lata w momencie złowienia. Jest po przebytym tarle, biały w kolorystce, posiada mniej tłuszczu i kwasów omega 3, ale umówmy się  – jest mega smaczny, towarzyszy nam od zawsze, od przekąski do wódki, jako przystawka w kartach restauracyjnych i jako danie wigilijne.

Dość już teorii – czas na praktykę. Wiem, że kilka osób czeka na ten przepis. Śledź i kilka ciekawych dodatków, które urozmaicą talerz i doskonale uzupełnią smak.

Przepis na śledzia

  • Śledź –  płaty moczymy 2-3 godziny w wodzie, aby wypłukać z soli.
  • Potem kroimy śledzia w kawałki o szerokości 2, 5 cm i układamy do naczynia ( może być słoik).
  • W trakcie układanie śledzia warstwami dodajemy przyprawy: czerwony i czarny pieprz, koperek,  jedną czerwoną papryczkę chilli.
  • Zalewamy olejem lnianym wypełniając naczynie po brzegi.
  • Do spożycia gotowe jest po dwóch dniach.

Dodatki do Śledzia

Kiszone warzywa

  • Kiszone buraki – na 1 litr wody łyżka soli. Buraki kroimy w centymetrowe plastry. Z przypraw: czosnek, chrzan i koper i jedna papryczka chilli. Zalewamy wodą i zamykamy
  • Kiszona marchew – na 1litr wody łyżka soli. Marchew kroimy w grube słupki, jak frytki. Przyprawy – jak wyżej lub wedle Waszego uznania. Po 3-4 dniach można już próbować. Im dłużej tym lepiej

Domowa „szynka” dojrzewająca:

0,5 kg surowego boczku lub karczku wieprzowego. Zasypujecie kawałek mięsa solą oraz cukrem w proporcji 4:1 i wstawiacie do lodówki na 48 godzin, aby puścił wodę. Po tym czasie mięso należy wyciągnąć z soli i dokładnie wypłukać pod wodą. Natępnie lekko osuszyć i można kroić w cienkie w plasterki jak carpaccio.

  • Gotowane ziemniaki – gotujemy w mundurkach, studzimy i kroimy w plastry.
  • Grzyby w ocie.
  • Koper świeży.
  • Kwaśna śmietana.

Śledź jest bardzo popularny w Polsce. Wędzony, smażony, suszony, ale ten w oleju to już tradycja. Gdyby polska kuchnia posiadała tabernakulum, z pewnością śledź znalazłby się tam razem ze schabowym. Amen.

Finał poniżej

Marcin

Podziel się ze znajomymi:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here