Skrzydła w sosie Louisiana, to nie tylko najsmaczniejsza męska przekąska. To również mnóstwo historii, wspomnień oraz wieczorów, podczas których zapach przyrządzanego sosu zaspokajał wilcze apetyty moich przyjaciół. Skoro juz mowa o historii. Skrzydła w sosie Louisiana, miałem okazję spróbować po raz pierwszy 12 lat temu, kiedy zamieszkałem w Warszawie. Przepis na ten genialny sos przekazał mi mój kolega. To właśnie dzięki jego doświadczeniu sporo dowiedziałem się na temat genialnej kuchni i na dobre pokochałem smaki tex – mex. Nie byłoby tej historii również bez restauracji Blue Cactus, która słynęła i słynie z najsmaczniejszych skrzydełek w mieście. Warszawska gastronomia bezlitośnie pochowała wiele knajp, które chciały wpisać się w aktualne trendy, ale niebieski kaktus i słynne skrzydła są do dzisiaj nie tylko w ich karcie, ale także od 12 lat mojej.

 

Nie jestem w stanie policzyć ile kilogramów skrzydełek skonsumowałem w swoim życiu. Napiszę tylko, że Louisiana sprzedawana jest w małych butelkach wielkości tabasco. Biznes mało opłacalny przy takim przemiale, dlatego warto zakupić galon tego sosu i mieć problem z głowy na ponad rok. Jest to danie, którym uzależniłem bardzo wiele osób, a liczba opowieści na temat ich smaku sprawiła, że stałem się legendą za życia.

Sos jest niby banalnie prosty, ale jak z wszystkim, z nim również należy dojść do perfekcji. Mam z tym przepisem o tyle problem, że  zawsze robię na oko. Nie mniej jednak postaram się, aby Wasz pierwszy raz był udany.

Do przygotowania sosu potrzebujemy:

  • 2 kg skrzydełek  z kurczaka
  • Mąka pszenna
  • Buteleczka Louisiany –  łagodniejsza od Tabasco i posiada zdecydowanie więcej wyczuwalnego smaku, którego nie zabija ostrość.
  • Pół kostki rosołowej drobiowej lub wołowej
  • 1/4 kostki masła
  • Czosnek (ząbek)
  • Blue cheese – opcjonalnie nie ma ciśnienia.
  • Ręcznik papierowy

SKRZYDŁA:

Skrzydła kroimy na 3 części (pomiędzy kośćmi),tzw. lotki (bezmięsna) wyrzucamy, a dwie części mięsiste odkładamy do miski. Jak już wszystkie części pokroimy obtaczamy je lekko w mące, aby lepiej złapały sos. Skrzydła smażymy we frytkownicy na lekko brązowy kolor. Po wyciągnięciu odsączamy z tłuszczu na papierze i wkładamy do miski.

SOS:

W trakcie smażenia skrzydeł do rondelka dodajemy trzy łyżki masła i klarujemy. Następnie dodajemy pół kostki rosołowej i jak się rozpuści wlewamy całą butelkę sosu. Gotujemy na małym ogniu z 5 minut. Następnie dodajemy czosnek i  odrobinę blue cheesa ,ale nie jest to konieczne. Na koniec zimne masło dla konsystencji oraz złagodzenia ostrości, jeśli macie taką potrzebę.

FINAŁ:

Skrzydła wrzucacie do miski i podlewacie sosem. Całość mocno mieszacie, aby żaden kawałek nie poczuł się samotny i wyciągacie schłodzoną szklankę do piwa. Może się przydać.

To danie, które znajdzie zwolenników głównie wśród facetów. Choć mam jedną serdeczną koleżankę, która pomimo miłości do białych obrusów i szampana,  dla tego smaku  podwinęła rękawy i oblizywała palce z ostatnim kawałkiem. Wszystko można, jak się bardzo chce.

Smacznego!!!

 

Podziel się ze znajomymi:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here