Dzisiaj piątek, więc menu zdecydowanie bardziej męskie. Tak, więc zanim przepłuczemy usta Old Fashioned, warto zjeść coś, przy czym orgazm okazać się może małą udręką…;) Wykorzystam dziś wspaniały kawałek wołowiny – hanger. Bardzo delikatne, smaczne mięso i cenowo korzystniejsze niż polędwica. Jest to kąsek, który niegdyś rzeźnicy zachowywali tylko dla siebie. W mojej opinii idealnie nadaje się na steki i smaczny tatar, ale to już wszyscy znamy, a my przecież nie jesteśmy jak wszyscy.

 

Carpaccio znane jest na całym świecie i pewnie obok caprese stanowi jedną z najbardziej popularnych przystawek, nie tylko w restauracjach włoskich. Nie bez powodu pisze o tym daniu, ponieważ będzie stanowiło punkt odniesienie do przygotowania mojej wersji carpaccio. Zanim pojawiły się czasy stacji benzynowych i lodówek, w których pewnie nie trzymają już tylko paliwa i prezerwatyw, istniały inne sposoby przechowywania żywności. Były specjalne spiżarnie, lodownie, czy też trzymano produkty na strychu. Największe jednak problemy z przechowywaniem dotyczyły mięsa. W poprzednim stuleciu Samsungiem (to nie jest wpis sponsorowany) z podwójną komorą chłodzenia była sól, która cudownie konserwowała mięso i idealnie nadawała się na długie przechowywanie żywności. Jeśli zachwycacie się szynkami długo dojrzewającymi, to właśnie jednym ze składników mających wpływ na ich smak jest sól.

Wiem, że mało popularny temat zwłaszcza w czasach, w których wszyscy chcemy żyć wiecznie, ale ja chcę żyć smacznie, dlatego mam dla Was pomysł na idealną i bardzo prostą przystawkę, która zadowoli smakoszy wina, ale i ziemniaczanych wyrobów regionalnych.

Ja do dzisiejszego dania wykorzystałem kawałek wołowiny macerowany w soli. Możecie użyć pręgi, polędwicy wołowej czy też rostbefu, jeśli nie dostaniecie akurat tej części.

Co potrzebujemy:

  • Hanger – 0,5 kg
  • 350 g soli
  • 20 ml brandy lub whisky – zasadniczo rudy alkohol przyda się
  • 150 g cukru
  • 200 ml wina
  • 200 ml soku z buraka
  • Agar ( wegetariańska wersja) lub żelatyna wieprzowa – 5 g
  • Łyżka miodu
  • Jabłko
  • Dwa fileciki anchois

Mieszamy sól z cukrem, zasypujemy na minimum 24 h mięso, idealnie na 48 (tę wersję rekomenduję) i podlewamy brandy. Po upłuwie tego czasu dokładnie płuczemy mięso z soli i osuszmy. Kroimy w cienkie plasterki.

Ja do tego dania przygotowałem galaretkę (gotujemy wino i sok z buraka, dodajemy agar, miód i odstawiamy po gotowaniu do schłodzenia) oraz jabłka z anchois, ale umówmy się tutaj nie potrzeba już za wiele poza dobrym towarzystwem:)

Smacznego:)

Podziel się ze znajomymi:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here