Jeżeli ktokolwiek zapyta mnie o idealny związek to z pewnością w mojej kuchni tworze go z wołowiną. Nie ma tu miejsca na spory i różnice zdań. Odpowiednie warunki, dbałość i mnóstwo troski spowodują, że nasza „partnerka” odwdzięczy się ogromną dawką miłości w postaci smaku. I jeżeli na poważnie chcemy się „związać”, proponuje szukać naszej „wybranki” nie w tradycyjnych sieciówkach tylko wyjątkowych lokalnych miejscach, gdzie smak oraz jakość zaowocują idealnym związkiem na lata w kuchni…

No ok, od początku…:)

Wybór dobrego kawałka mięsa uzależniony jest od kilku elementów, przede wszystkim musi to być rasa mięsna. Pamiętacie powszechną opinię o tym, że wołowina jest twarda? Wiązało się to z tym, ze hodowla w Polsce była nastawiona na produkcję mleka. Po kilkuletniej laktacji niestety  z naszej koleżanki nie zrobimy już playmate, choćbyśmy ubrali ja w bieliznę od Agent Provocatueur.

Druga kwestia, wołowina nie może być świeża. Bardzo często sklepie można usłyszeć pytanie: Czy mięso jest świeże? W przypadku wołowiny odpowiedz musi brzmieć NIE – Jeśli jest świeże będzie twarde. Odpowiednia temperatura, wilgotność i czas (po 3-4 tygodniach sezonowania uzyskamy bardzo dobre rezultaty) powoduje, że mięso pozbywa się wody, uwalania enzymy, które sprawiają, że mit o twardej wołowinie znika, no chyba ze mamy do czynienia z prawdziwym talentem, który popsuje nawet najlepszy produkt…

Na szczęście mamy to już za sobą. W lokalnych sklepach mięsnych możemy przebierać i wybierać. Red Agnusy i Black Agnusy, Herefordy Limousin czy też szwajcarski Simentlar z polskiej hodowli, brzmią dumnie jak nasza reprezentacja na Euro. Spora jej część gra w zagranicznej lidze gastronomicznej (głównie Angusy), gdyż jest doceniana przez znających się na rzeczy rzeźników, smakoszy wołowiny, którzy spożywają jej zdecydowanie więcej niż Polacy. Oczywiście powodem jest cena, za dobrą wołowinę musimy zapłacić więcej, ale wiąże się to przede wszystkim z kosztami żywienia i naturalną hodowlą-nie  ma nic za darmo. Skoro sami chcemy jeść zdrowo i smacznie musimy mieć świadomość, że zwierzęta również muszą być karmione naturalnie bez antybiotyków i hormonów (o muzyce Mozarta, pojeniu piwem i Patagonii przy okazji steków)

Skoro już wiemy, gdzie kupić i dlaczego to przejdźmy do tego, co możemy wyczarować. Podzielę się przepisem, z którego możemy przygotować przystawkę, ale spokojnie może być również daniem głównym. Policzek wołowy (przysmak rzeźników, creme de la creme dla amatorów wołowiny) z polskim akcentem w postaci kaszanki, na pure jabłkowym i chipsami pasternaka.

Policzek wołowy to cześć, która idealnie nadaje się na dłuższą obróbkę, podobnie jak rozbratel, kark, łopatka czy też pręga…

Czego potrzebujemy:

  • Policzek wołowy
  • Polish blood sausage (kaszanka ze sprawdzonego źródła)
  • Marchew, seler cebula
  • Dwa jabłka
  • Rozmaryn
  • Pasternak
  • Masło klarowane
  • Sól
  • Brązowy cukier
  • Wino czerwone ( 300 mln)
  • Czerwona porzeczka

Sposób przygotowania:

Policzek solimy i obtaczamy w mące (złapie więcej sosu). Do garnka wrzucamy łyżkę masła klarowanego, jeśli jest już dobrze rozgrzane dodajemy naszego bohatera i smażymy tak długo, aż się przyrumieni z każdej strony. Następnie wrzucamy warzywa (cebula, seler naciowy, czosnek w łupinie, marchew) i po 2 minutach dolewamy wino ( 150 ml do garnka, reszta dla Was)

Jak odparuje alkohol, zalewamy wodą, aby przykryć całość i zostawiamy na małym ogniu ok 4 -5h do momentu, aż mięso  będzie mega miękkie. Na samym końcu przelewacie sos przez sitko, aby pozbyć się resztek i zostawiacie w nim policzek.

Chipsy: piekarnik na 180 stopni, na 20-25 minut. Generalnie nie przypalić za bardzo:)

Pure: kroimy jabłka, posypujemy cukrem, dodajemy rozmaryn, smażymy 5 minut dodajemy trochę wody, tak jak trochę odparuje, zlewamy i blendujemy na gładką masę.

Kaszanka: 5 plasterków smażymy na maśle-minuta max. z każdej strony, aby nie spalić.

Przed podaniem, odlewacie cześć sosu na patelnie, dodajcie pokrojonego policzka na 3 części, cały czas oblewając go sosem i redukując go do konsystencji idealnej.

Na podgrzanym talerzu rozprowadzacie pure, na którym układacie kaszankę. W środku układacie naszego policzka skąpanego w sosie. Udekorujcie chipsami z pasternaka, porzeczką i czymś zielonym co macie pod ręką.

Smacznego!!!

 

Podziel się ze znajomymi:
PODZIEL SIĘ
Następny artykułFatalny, jak to łatwo powiedzieć…
Marcin Duda
Fatalny Facet Męska kuchnia • Ojcostwo • Podróże • Miejsca • Smaki • Męski Fatalny Świat 👌😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here